Nie bądzmy robotami

 

Nie bądźmy robotami

Kosmos zawsze ma jakiś plan dla nas – tylko nie wszyscy potrafią go „przeczytać”.
Robimy swoje rzeczy, świat dookoła tez w swoim rytmie. Dzisiaj na niebie Nów w Baranku ( a do tego w połączeniu z energią Urana!). Więc obserwuje, co dzieje się w moim życiu i dookoła mnie.
Toczą się normalne sprawy, obowiązki i działania. Jak u każdego. 
Kosmos zawsze ma jakiś plan dla nas – tylko nie wszyscy potrafią go „przeczytać”.
Robimy swoje rzeczy, świat dookoła tez w swoim rytmie. Dzisiaj na niebie Nów w Baranku ( a do tego w połączeniu z energią Urana!). Więc obserwuje, co dzieje się w moim życiu i dookoła mnie.
Toczą się normalne sprawy, obowiązki i działania. Jak u każdego.
No a ja dzisiaj jadę kupić nowe opony letnie (bo czas na wymianę), a że mąż w Gdansku – to ruszam po kobiecemu 😇
Trochę się na tym znam i trochę na telefonie z mężem ruszyłam do odpowiednich instytucji. Dzisiaj mam wiecej czasu – to się tym spokojnie zajmę – pomyślałam.
I wiecie co? Jeżdzę od jednego do drugiego i wychodzę bez słowa.
*
Dlaczego?
*
Bo wchodzę i czuję nie-ludzi, a jakieś roboty. Widzę zakręcone, nieobecne i pełne roszczeń istoty. Przyglądam się – nawet nie pytam o nic i…wychodzę bez opon.
Gdzie podziała się ludzkość?
Gdzie zniknął uśmiech niewymuszony, postawa bez zniecierpliwienia i sarkazmu, czy zwykła uważnośc?
Gdzie życzliwość?
*
Ok, jadę dalej, rozmyślam, że ja to się może z jakiejś kosmicznej choinki urwałam myśląc, że jeśli sama jestem życzliwa i pogodna, to od razu wszyscy tacy będą.. I choć rozumiem te osoby będące w ciągłym kieracie, zniecierpliwione i wkurzone, to jakiś smutek mnie ogarnął.
*
Bo dokąd to prowadzi? Powoduje spięcia z klientami (którzy też w swojej robokopowej wersji żyją), utrudnia życie i zabiera zdrowie. Tabun śpiących robotów dookoła ale…chwileczkę…nie wszyscy.
*
Mijam kolejne zakłady – wchodzę – wychodzę bez złości. Rozumiem, że tu nie ta energia. 
Jadę dalej… nagle wpada mi myśl – więc intuicyjnie skręcam, zajeżdżam (wolne miejsce tuż przed wejściem 👍), wysiadam. Idę. Ludzie są, dzieje się dużo, a ja pytam starszego mężczyznę przy kasie – czy znajdzie minutkę dla mnie, bo potrzebuję pomocy.
*
Pan spojrzał mi prosto w oczy (i ja jemu, a co tam 😜), i mowi -„Dla Pani to ja mam całe życie”.
*
O! – Pomyślałam – zapowiada się ciekawie.
*
Mówię o co chodzi, że ja te opony, że sama teraz szukam i że jeżdzę ale wszędzie są nie-ludzie, i że teraz widzę, że Pan to prawdziwy ŻYWY LUDŹ JEST UWAŻNY 👍
I tak się poczułam z tym panem, jakbyśmy się lata znali.
*
Rozmawiamy, rozmawiamy i okazuje się, że jest o 6 lat starszy ode mnie. On pełen życzliwości opowiada mi, że ma taką zasadę – patrzy ludziom w oczy i jego siódmy zmysł już wie, co to za osoba. Pan ma na imię Piotr, i mówi, że ludzie pełni są roszczeń, nienawiści i złości, że trudno z takimi cokolwiek normalnie zrobić, bo zawsze mają pretensje. A szkoda życia przecież.
*
I tak rozmawiając o życiu jak kumple, lekko żartując kupiłam opony, bo znalazły się jakieś ostatnie turbo-super w extra cenie. Kupowanie stało się drugorzędne, ponieważ wspólnie spędzone chwile i żywa radość obcowania stały się priorytetem.
Więc opony zapakowane do bagażnika (elegancko ułożone w żółtych workach przez Pana Piotra), jadą ze mną i w czwartek ponownie się pojawię, by je zamontować.
Pan Piotr też będzie. Prosił pozdrowić męża, pogadaliśmy jeszcze o przemijaniu i tym, że teraz ludzie inni są niż kiedyś.
A, i jeszcze w międzyczasie kupowania tych moich opon – podeszły dwie młode osoby do Pana Piotra – dziewczyna i chłopak. Patrzę, a dziewczyna serdecznie wita się z Panem Piotrem, który po ojcowsku ją przytula, a chłopak z uśmiechem podaje mu rękę. No to ja walę z pytaniem o dziewczynę – to córka? A on na to – nie, to praktykanci. Ok, patrzę, a moje niebieskie oczy robią się coraz większe a głowa mi szepcze: „moja krew” 
*
Jak przyjadę w ten czwartek, to Pan Piotr dostanie ode mnie moją książkę z osobistą dedykacją, i nie mogę się tej chwili doczekać! Chcę zobaczyć teraz jego reakcję.
*
Kiedy ostatnio spotkałeś i spotkałaś się z przejawem naturalnej życzliwości i niewymuszonego zainteresowania ze strony obcego człowieka?
Kiedy w sklepie poczułeś się traktowany przez sprzedawcę jak przyjaciel, któremu się chce pomóc ot, tak po prostu?
Bezcenne.
Bo w dzisiejszym swiecie pędzących robotów … 

Alina Wajda


Jest coachem i mentorem. Zawsze zauwaza i docenianiepowtarzalnosc osoby, z która pracuje. W latwy sposób potrafi okreslic mocne strony i wydobyc potencjal. Z równa lekkoscia definiuje tez te "slabe" pokazujac od razu, jak mozna je wzmocnic. Jest praktykiem z wielkim doswiadczeniem w rozwiazywaniu zyciowych problemów. Budzi w czlowieku najlepsze zasoby i pokazuje, jak tworzyc swoja wartosc. Uczy, jak wyciagac wnioski z kazdego nieszczescia tak, by budowac nowa sile zamiast sie poddawac. Uswiadamia i budzi do tego, jak zaczac zyc szczesliwiej bez wzgledu na to, co ciezkiego przeszlismy. Jest inspiratorem i motywatorem dla wielu: .

 

Facebook


Search this site  Search Archiwum